Kise owinął się szczelnie kocem, aż po sam czubek głowy. Wystawił jedynie jedno oko, by móc obserwować śpiącą twarz kochanka.
Przyglądał się jak jego klatka piersiowa unosi się delikatnie z każdym oddechem, jak ciemne brwi marszczą się, a dłonie omackiem szukają jego ciała.
Kise odsuwał się coraz bardziej, nie chcąc by Aomine dotknął go choćby opuszkiem palca.
W końcu oparł się plecami o ścianę przyciągając zmarznięte nogi jak najbliżej siebie.
Już go nie kochał.
Cicho wymknął się z łóżka zostawiając poskładany koc u boku szatyna. Nałożył na siebie stary dziurawy sweter i dresowe spodnie. Chwycił w dłonie, leżącą nieopodal torbę i wrzucił do niej wszystko co wpadło mu w ręce: brudne sztućce, bieliznę i buty...
Potem zajrzał do żółtego pudełka na dnie szafy, w którym trzymali oszczędności. Ale tak jak się spodziewał, było ono kompletnie puste.
Oczy zaszły mu mgłą, choć widział, że nic tam nie znajdzie. Miał jednak tę cichą nadzieję, że Daiki nie przepił wszystkiego.
- Kurwa... - Szepnął sam do siebie wciskając pudło z powrotem na miejsce. Wstał i obrócił się parę razy starając się dostrzec cokolwiek cennego.
Ale on i Aomine nigdy nie posiadali niczego cennego. Mieli tylko siebie. Zdawało się, że to wystarczy, ale wcale tak nie było.
Jak mógł teraz odejść? Gdzie miałby odejść?
Zatrzymał się przed drzwiami i odetchnął głęboko.
Przecież nie miał nikogo.
Jeszcze raz spojrzał na śpiącego szatyna omackiem szukającego blondyna na łóżku.
Został mu tylko Aomine.
W oczach Kise zebrały się łzy doprowadzając go do śmiechu.
Był taki głupi. Przez tyle lat harował na tego skurwiela, a on nawet nie otworzy oczu by spojrzeć czy nie brakuje go u jego boku.
- Gdzie idziesz? - Usłyszał powoli przekraczając próg mieszkania.
- Na zakupy. - Odparł po chwili załamując głos.
Daiki wstał i ubrał spodnie. Kise poczuł jak zawartość żołądka pochodzi mu do gardła.
- Masz, kup coś do żarcia. - Aomine podał blondynowi trochę pieniędzy wprawiając go w osłupienie. Złote oczy, pełne łez wpatrywały się w zimną twarz mężczyzny, który nawet tego nie zauważył.
- Jasne. Wrócę za chwilę.- Gdzie idziesz? - Usłyszał powoli przekraczając próg mieszkania.
- Na zakupy. - Odparł po chwili załamując głos.
Daiki wstał i ubrał spodnie. Kise poczuł jak zawartość żołądka pochodzi mu do gardła.
- Masz, kup coś do żarcia. - Aomine podał blondynowi trochę pieniędzy wprawiając go w osłupienie. Złote oczy, pełne łez wpatrywały się w zimną twarz mężczyzny, który nawet tego nie zauważył.